Szukaj

Szukaj na stronie



Reklama



Streszczenia

Angielski
Barok
Epoki i charakterystyki
Młoda Polska
Oświecenie
Pozytywizm
Renesans
Romantyzm
Współczesność
XX lecie

lokaty bankowe
Porównaj oferty, skorzystaj z darmowej pomocy doradcy i wybierz najlepsze lokaty bankowe.

XLokaty.pl



Jak z sytuacji próby wychodzą bohaterowi

Na przełom XIX i XX wieku przypada epoka modernizmu. W Polsce modernizm związany był z formacją literacko - artystyczną Młodej Polski. W tym ciężkim okresie przełomu wieków tworzyli tacy pisarze jak: Stefan Żeromski oraz Joseph Conrad (czyli Józef Korzeniowski).

W dziełach tych twórców bohaterowie często byli stawiani przed trudnymi, nierzadko tragicznymi w skutkach wyborami.

W powieści Stefana Żeromskiego pt. „Ludzie bezdomni” głównym bohaterem jest doktor Tomasz Judym. Pochodził on z biednej rodziny robotniczej, był synem szewca - alkoholika. Jego rodzinny dom, jak go sam określa to: "... suterena, wilgotny grób pełen śmierdzącej pary. Ojciec wiecznie pijany, matka wiecznie chora. Zepsucie, nędza, śmierć...". Drogę do kariery ułatwiła mu ciotka, która wzięła go na wychowanie po śmierci jego matki. Prowadziła ona swobodne życie towarzyskie. Początkowo był on u niej chłopcem na posyłki, czyścił podłogi i mył naczynia. Ciotka wynajęła tanio pokój studentowi, który miał przygotować Tomasza do gimnazjum. Tomasz sypiał w przedpokoju na sienniku, który wolno mu było rozłożyć dopiero po wyjściu wszystkich gości . W późniejszych latach, kiedy ciotka wynajmowała pokoje, mógł iść spać dopiero gdy wszyscy lokatorzy wrócili. Kładł się spać ostatni a wstawał najwcześniej. Był bity przez ciotkę, musiał znosić jej humory. Była to szkoła życia, której nigdy nie zapomniał. Dzięki wielkiej pracowitości i finansowej pomocy ciotki zdobył wykształcenie średnie, a następnie wyjechał do Paryża gdzie skończył medycynę. Jako młody i pełen ideałów lekarz, próbował zmienić otaczającą go rzeczywistość, działając w myśl pozytywistycznego hasła pomocy najuboższym. Wszędzie gdzie się pojawił, natychmiast zauważał krzywdę i nieszczęście ludzkie. Nawet awans społeczny nie oddzielił go od środowiska, z którego się wywodził, w świadomości jego stale tkwiła myśl o robotniczym pochodzeniu. Dzięki temu czuł się odpowiedzialny za los biednych ludzi.

Tomasz Judym należał do nielicznych jednostek z szarej, pogrążonej w ciemnocie masy wyzyskiwanych ludzi, które pokonują wszystkie przeszkody i zdobywają wykształcenie. Świadomość niesprawiedliwości społecznej każe Judymowi wyrzec się kariery dobrze zapowiadającego lekarza, wszystkie swoje siły i pracę oddaje ludziom biednym, potrzebującym i pokrzywdzonym. Kieruje się emocjami, a nie rozsądkiem - dla fachowców - lekarzy nie jest partnerem w dyskusji, ale rozhisteryzowanym fanatykiem idei poprawy losu biedoty. W rozmowie z lekarzami w jednym z warszawskich salonów Judym nie używa racjonalnych, konkretnych argumentów, nie umie być rzeczowy, zbyt angażuje się osobiście, ujawnia swoją psychiczną słabość i dlatego nie jest traktowany poważnie. Doktor Tomasz nie umie właściwie ocenić ani własnych atutów i możliwości, ani ograniczeń. Zdobył za granicą cenne wykształcenie i doświadczenie, którego nie potrafi wykorzystać w pracy w kraju. Załamują go już pierwsze niepowodzenia, ucieka z Cisów właśnie wtedy, kiedy był tam najbardziej potrzebny. Nie walczy do końca, a wcześniej - przed walką - nie stara się pozyskać sojuszników w ludziach, którzy mają możliwość podejmowania ważnych decyzji. Pod wpływem widzianego dookoła cierpienia szerokich mas chłopskich i robotniczych, Judym odczuwa potrzebę niesienia im pomocy w tym stopniu, że, aby mu sprostać wyrzeka się myśli o sobie, o swoim życiu osobistym, o szczęściu, które mógłby osiągnąć z kochaną i kochającą go kobietą. Nie waha się ponieść największej ofiary, zranić serca ukochanej, by całkowicie oddać się służbie dla idei. Tomasz ponosił porażki, które spowodowane były jego bezkompromisową i konsekwentną postawą, nie próbował pogodzić swych idei z realiami życia. Obawiał się małżeństwa, założenia rodziny, wciąż czuł obawę przed staniem się filistrem. O tym właśnie próbował przekonać Joasię: "Ty mnie nie wytrzymasz, ale ja sam nie będę mógł odejść. Zakiełkuje we mnie przyschłe nasienie dorobkiewicza. Ja siebie znam."

Jest rozdarty wewnętrznie. Mimo decyzji, którą podjął, wciąż kocha Joasię. Tragizm pogłębia fakt, że był świadomy, iż swym wyborem unieszczęśliwił ukochaną. Wyrzekł się wszystkiego, co mogło mu przeszkodzić w działalności lekarza społecznika. Mówi: " Nie mogę mieć ani ojca, ani matki, ani żony, ani jednej rzeczy, którą bym przycisnął do serca z miłością, dopóki z oblicz ziemi nie znikną te podłe zmory.. Muszę wyrzec się szczęścia. Muszę być sam jeden. Żeby obok mnie nikt nie był, nikt mnie nie trzymał." Przyjmuje skrajną postawę, nie uznaje w swym postępowaniu żadnych kompromisów. Całe jego życie było walką, walką o zdobycie wykształcenia i próbą ucieczki od nędzy. Jego los jest podobny do losu sosny, która nie może rosnąć w sposób naturalny: " Oderwana od ziemi ściągnęła w głębinę prawy jej korzeń, a lewy został na twardym gruncie. Tak ją dzieje kopalni rozdarły na dwoje. Pień jej stał jedną połową ku górze, a drugą szedł wraz z zawaliskiem, niby istota ludzka, którą na pal wbito. Tamten, z bryłami ziemi w dół ściągnięty, prężył się jak członki na torturach. Wczepione w głębię pazury górne trzymały się z całej siły."

Opis rozdartej sosny obrazuje sytuację psychiczną Tomasza podejmującego decyzję poświęcenia się dla ogółu. Sosna jest przepołowiona. Jedna strona jest całkowicie obumarła, druga trzyma się korzeniem skarpy. To samo stało się z Judymem. Jedna część jego duszy, stanowiąca jego miłość, rodzinę i szczęście prywatne obumarła natomiast to co pozostało jego życiem to część poświęcona kopalni i pracującym tam ludziom.



Stefan Żeromski w swoim utworze pt. „Siłaczka” pokazuje dwie różne postawy wobec życia i dwa sposoby radzenia sobie z życiowymi problemami. W opowiadaniu mamy do czynienia z parą głównych bohaterów – Stanisława Bozowska oraz Paweł Obarecki.

Na początku swojej drogi Paweł i Stasia byli do siebie bardzo podobni. On - wychudzony student medycyny, który starał się ukryć przed tłumem z warszawskiej ulicy swoje dziurawe buty i ona - studentka w starym palcie z włosami zaplecionymi w warkocze pędząca gdzieś przez Ogród Saski marząca o studiach w Paryżu. On -zobaczył ją i pokochał ją pierwszą miłością - zawsze czystą i zawsze niespełnioną. Ona nie mogła przyjąć jego miłości, bo już wtedy obejmowała wzrokiem twarze tysięcy ludzi którym mogłaby przynieść "oświaty kaganiec". Oboje przesiąknięci byli trawiącą całe pokolenia chorobą pozytywistycznego idealizmu. Oboje czytali te same wiersze Asnyka, oboje wierzyli w sens pracy nad ludem. Nie jest przypadkiem, że spotykali się w mieszkaniu wielkiego społecznika "Ruchu w przestrzeni". On, "przyszła sława", ona "darwinistka". Jednak Paweł Obarecki jakby nie do końca był przekonany do tej drogi "judymowskich" wyrzeczeń. Ideały owszem, ale przyszły doktor Paweł chce również czegoś dla siebie, chce kochać, chce być szczęśliwy z drogą sobie kobietą. Dopiero potem może poświęcać się dla ludzkości. Miłość jednak go oszukuje - obiekt jego uczuć to przecież "darwinistka" zapatrzona w odległą ideę.

Skoro więc miłość oszukuje Pawła, Obarecki poświęca się idei. Wybiera tę samą drogę którą wybiera Stasia. Tak więc u progu swoich życiowych ścieżek Paweł i Stasia wybierają tą samą drogę. Wydaje się więc, że ich życie powinno być podobne. Zarówno Paweł jak i Stasia trafiają do małych wiosek, zarówno Paweł jak i Stasia, rozpoczynają szerzyć oświatę i higienę wśród mas prostego ludu. Nagle jednak Paweł się zatrzymuje, a Stasia idzie dalej. Nigdy już nie znajdą się obok siebie w tej wędrówce przez życie. Dlaczego? Bo inna jest ich postawa wobec mijających dni.

Paweł nie urodził się by być Prometeuszem. On nie jest w stanie złożyć życia na ołtarzu ludzkości. To jego przyjaciele, wiersze Asnyka, duch epoki zmusiły go do wybrania tej drogi trudów i wyrzeczeń. Początkowo droga wydaje się piękna i szlachetna - więc Paweł pewny siebie wypowiada wojnę farmaceucie i szczepi w chłopskich chatach podstawowe zasady higieny. I robi to konsekwentnie, aż do czasu gdy na jego drodze pojawiają się ciernie. Bo chłopi słuchają jego tyrad o higienie, ale nędza i tak zmusza ich do jedzenia zgniłych ziemniaków, do mielenia kory olszowej służącej potem w charakterze mąki, do gotowania kaszy z niedojrzałego ziarna. I choć Paweł wkłada w to oświecanie ludu wszystkie swoje siły, to jest to trud podobny do tego jaki odczuwał Syzyf wpychający głaz pod górę - i tak w końcu trzeba zaczynać od nowa. Poza tym na niebie życia Pawła pojawiają się i inne chmury. Farmaceuta, któremu Paweł odbiera dochody wybija mu w domu okna, rozsiewa po wsi plotki, jakoby doktor Obarecki wchodził w kontakty z ciemnymi mocami, a inteligencji obrzydłowskiej wmawia iż nowy doktor jest nieukiem. Okazuje się, że nie tak łatwo "na imię mieć milijon i za milijony (...) cierpieć katusze". Jeszcze chwilę Paweł idzie swoim szlakiem, coraz jednak wolniej i wolniej, wreszcie zatrzymuje się. Po co ciągnąć tę walkę z wiatrakami, skoro jest ona bez celu ? I Paweł przestaje walczyć. Poddaje się nurtowi szarego życia i zaczyna płynąć z prądem. Wybiera wygodny konformizm - który zastępuje dawną walkę w imię słusznej idei. Paweł Obarecki nie jest Prometeuszem ! Zbyt bardzo boli go wyszarpywana co noc wątroba więc decyduje się na skończenie męki. „Zeusie dość ! Odbiorę ogień ludziom.” I odbiera. Przestaje podawać ludziom darmowe leki, godzi się na współpracę z miejscowym farmaceutą - oszustem i pozwala życiu kierować swoją osobą. Siada w połowie drogi, którą wybrał w młodości i stwierdza, że tak jest wygodniej. Bo chociaż nie zaniesie nikomu „oświaty kaganka”, to przecież nikt tego od niego nie wymaga. Przeciwnie - wszyscy wolą potulnego Obareckiego, który współpracuje z farmaceutą i godzi się z regułami świata jakie zastał w Obrzydłówku. Już nikt nie wybija lekarzowi okien, już nikt nie oskarża go o konszachty z duchami ciemności. Oportunizm przynosi więc Pawłowi stabilizację i spokój. Dlatego pozostaje mu wierny i godzi się na to, żeby świat pozostał takim jakim jest. Słysząc zaś wersy Asnyka uśmiecha się tylko. Jest pewien że to bajki dla młodych idealistów, a ten kto niesie pochodnię wiedzy ludowi spala się od jej żaru. Dlatego on gasi swój "płomyk" i przestaje żyć - zaczyna egzystować. Egzystencja zaś to czekanie na śmierć z pochyloną głową, przy partii wista, nad kuflem piwa, przy długich rozmowach z „tępą umysłowo jak siekiera do rąbania cukru” panią Anielą. Obarecki nie jest w stanie iść pod silny wiatr. Nie starcza mu sił. Nie wierzy, nie chce wierzyć, że aby osiągnąć swój cel trzeba przekroczyć granicę znojnego trudu. Postawa jaką przyjmuje wobec życia jest więc oportunizmem, a może raczej pewnym zrezygnowaniem, stwierdzeniem niech będzie jak jest. Paweł wskutek takiej postawy godzi się więc z przekonaniem, że ideałów nie ma i nigdy nie było, a życie jest tylko ciągiem dni podobnych do siebie, w których chodzi o to, aby samemu wieść życie spokojne. A świat? A świat i tak pójdzie swoją drogą.

Kompletnie inna jest postawa Stasi. Panna Bozowska także trafia do małej wsi - zresztą niedaleko Obrzydłówka, w którym mieszka Paweł. Nie znamy jej losów. Wszystko co wiemy o pannie Stasi to strzępy wspominek Pawła, pojedyncze słowa chłopów i niedokończony list pisany w gorączce do przyjaciółki. Jednakże z tych strzępów informacji wyłania nam się jasny i przejrzysty obraz kobiety - Prometeusza. Trudno przypuszczać aby miała łatwiej niż Paweł. Ona też musiała spotykać się z niezrozumieniem, z ciemnotą, z szykanami. Na jej drodze życia też pojawiły się ciernie, kamienie, wyboje, krew, pot i łzy. Stasia jednak potrafiła powiedzieć sobie - u kresu drogi musi świecić słońce ! I szła dalej wprost przed siebie swoimi delikatnymi kobiecymi rękoma ścierając się ze złym, z nie takim jak być powinien światem. Stasi musiało być nawet ciężej. Była przecież kobietą - drobną, kruchą i delikatną kobietą. Paweł choć zdawałoby się powinien być silniejszy, załamał się. Ona zaś wytrzymała. Możemy sobie wyobrazić jak wyglądał tryb jej życia. Rano lekcje dawane wiejskim dzieciom - lekcje trudne i męczące, kiedy kilkanaście, kilkadziesiąt, kilkaset razy trzeba powtarzać - to jest "a", to jest "b", a to "c". Potem wizyty w domach chłopów, dokształcanie rodziców, może jakaś pomoc w gospodarstwach. Wieczory zaś to trwająca do późnej nocy praca nad "Fizyką dla ludu". Wszystko to w porwanym płaszczu, w zimnej izbie, w biedzie i w samotności. Czyż to nie panna Bozowska powinna powiedzieć dość ? Tylko, że ona miała duszę Prometeusza, ona kochała swoją ideę, wierzyła w to, że jeśli nauczy te dzieci czytać, one potem odbudują swój kraj, a jeśli nauczy je także pisać - odmienią cały świat. Stasia nie godziła się z zastanym kształtem świata i postanowiła go zmienić. Wiedziała, że praca jej niemal na pewno będzie powtarzaniem schematu znanego z mitu o Syzyfie, ale wiedziała też, że jeśli tysiąc osób wepchnie na szczyty tysiąc głazów, to któryś na tym szczycie zostanie. Zdawała sobie sprawę, że świat sam się nie zmieni, bo świat to przecież ludzie - ludzie są więc zobowiązani aby wciąż je ulepszać. Postawa Stasi jest krańcowo odmienna od postawy Piotra chociaż oboje zaczynali tak samo. Panna Brzozowska pozostaje bowiem wierna temu w co wierzyła pomimo wszystkich przeciwności, jej postawa jest iście prometejska, ona właśnie idzie aż do końca swojej drogi, do ostatniej chwili, do ostatniej godziny przytomności pracując nad tym opuszczonym, i przeznaczonym przez świat wielkich salonów do wiecznej ciemnoty, ludem.

Kiedy nieoczekiwanie Paweł spotyka Stasię po latach nie jest już jej w stanie zrozumieć. Cały czas zadaje pytanie "Po co ?". Zaczynali tak samo, wyruszyli w tę samą drogę, ale ze względu na odmienne postawy w stosunku do życia stali się zupełnie innymi ludźmi. Cynik i oportunista jakim stał się Paweł nie może zrozumieć idealistki i marzycielki jaką pozostała Stasia. Dlatego pyta "Po co?", dlatego mówi "Tak nie można". Bo zależnie od postawy jaką się przyjmuje wobec życia zmieniają się całkowicie systemy wartości, zmienia się to co jest ważne, to co ma jakiś sens. Dla Pawła Obareckiego sens ma życie wygodne i pozbawione ciężkich bojów z losem. Dla Stasi sens ma życie wartościowe, które może odmienić świat, a przynajmniej życie któregoś z tych małych, wiejskich dzieci, które z takim zapałem panna Bozowska uczyła czytać.



Dominik Cedzyna to bohater opowiadania Stefana Żeromskiego pt. "Doktor Piotr". Akcja utworu rozgrywa się kilka lat po powstaniu styczniowym. Cedzyna, dawny właściciel ziemski, szlachcic z urodzenia, teraz zrujnowany pracuje u dorobkiewicza Teodora Bijakowskiego. Dominik ma syna, tytułowego doktora Piotra, który studiuje medycynę. Ojciec regularnie przesyła mu pieniądze na kontynuowanie nauki. Pewnego dnia Piotr przyjeżdża na wieś do ojca, gdzie dowiaduje się o pochodzeniu pieniędzy. Aby uzyskać potrzebne fundusze, jego ojciec obniżył płace robotnikom z 30 na 20 kopiejek. Syn dowiedziawszy się o tym powziął natychmiastową decyzję wyjechania do Anglii i zarobienia tylu pieniędzy, aby odpłacić robotnikom za poniesione przez nich szkody. W ten sposób urywa się więź między ojcem, a synem. Dominik, działał zgodnie ze swoim światopoglądem, nie jest w stanie zrozumieć co zrobił źle i dlaczego jego własny syn jest na niego oburzony. Stary Cedzyna, mimo klęski powstania nie rozumie błędu swojej klasy społecznej, który tkwił w niewłaściwym traktowaniu chłopów, co była jedną z przyczyn przegranej. Dominik nie traktuje robotników jako ludzi, jak równych sobie, odnosi się do nich jak do maszyn. Na zarzuty jak mógł obniżyć, i tak już głodowe stawki, odpowiada, że chłopi nie protestowali. Chłopi i robotnicy są dla starego Cedzyny jedynie siłą wykonawczą, nie mogą oni według niego ani cierpieć, ani odczuwać. Jest to właśnie jeden z dramatów Dominika. Dawny właściciel ziemski od lat był nauczony, że chłopi zostali "stworzeni" tylko po to, aby pracować dla szlachty dzień i noc. Dominik Cedzyna również staje wobec konfliktu tragicznego. Jego własny syn chce oddać pieniądze robotnikom. Jeżeli stary Cedzyna się na to zgodzi to przyzna się również w ten sposób do swojej omyłki. W przeciwnym zaś przypadku straci swojego syna na zawsze.

Tytułowy bohater powieści Josepha Conrada p.t. „Lord Jim” również musi podjąć w swym życiu wiele decyzji. Jim staje przed wyborem między własnym rozumem, a instynktem. Między marzeniami o byciu bohaterem, a chwilową niezdolnością do przeciwstawienia się żywiołowi jakim jest morze. Problem polega na tym, że instynkt jest silniejszy niż rozum i zapanowanie nad nim jest niezwykle trudne. Czy naszemu bohaterowi to się udaje? Nie! Przykładem wyższości instynktu nad rozumem jest scena na statku szkolnym, kiedy to Jim powinien szybciej działać i podejmować bardziej dojrzałe decyzje. Wydaje mi się, że przytoczenie fragmentu tekstu opisującego zachowanie Jima na szkolnym statku, bardzo dobrze zobrazuje jego uczucia. "Stał bez ruchu.[...] Ktoś pchnął Jima, który zatoczył się na ster-maszt i chwycił jakieś liny. Stary statek szkolny, zacumowany do beczek, dygotał cały, kłaniając się łagodnie w stronę wiatru, a skąpy takielunek nucił głębokim, zdyszanym basem pieśń o młodości na oceanie. Kuter na wodę! - Jim ujrzał łódź z ludźmi opadającą szybko za burtę i rzucił się ku niej. Usłyszał plusk. Rzucaj! Wyhaczyć talię! Wychylił się za burtę. Rzeka wzdłuż statku wrzała pienistymi smugami. Dostrzegł wśród zapadających ciemności, że kuter miota się na jednej linii z okrętem, jakby urzeczony przez prąd i wiatr, które przez chwilę osadziły go na miejscu. Jim usłyszał niewyraźnie głos wrzeszczący na kutrze: Równo, szczeniaki, jeśli chcecie kogoś uratować! Równo! A łódź wzniosła nagle dziób wysoko i skoczyła na falę z podniesionymi wiosłami, wyłamując się z pod czaru rzuconego przez wiatr i prąd. Jim poczuł, że ktoś mocno chwyta go mocno za ramię. Za późno, chłopcze. [...] Następnym razem będziesz miał więcej szczęścia. To się nauczysz szybkości." Jim stając przed taką sytuacją dokonuje wyboru kończącego się klęską. Nie jest to jedyne wydarzenie w którym mamy do czynienia z tragicznym końcem.

Kolejna przygoda jest równie tragiczna jak opisana powyżej, a związana jest z "Patną". Jim staje przed kolejnym wyborem. Zastanawia się czy pozostać na statku i pomóc pasażerom, czy postąpić jak tchórz i uciec z pokładu. Ponownie wygrywa instynkt . Jest to instynkt samozachowawczy. Jako marynarz powinien dbać o dobro pasażerów, a nie swoje. Później zaczyna odczuwać skutki swojego wyboru. Cierpi, nie może znieść niesławy. Nie jest wewnętrznie przekonany o swojej winie. Nie może się pogodzić z tą sytuacją. Każde zdarzenie, rozmowa przypomina mu wydarzenie z "Patny". Nie jest w stanie znaleźć sobie miejsca w świecie. Niemożność zapomnienia jest karą. Pokutą, przed którą nie jest w stanie uciec.

Z całą pewnością kolejną karą jest pobyt na Patusanie. Jim przebywa w miejscu gdzie jest nieznany, nikt nie wie o jego klęsce i niepowodzeniach. Znajduje się w nowym społeczeństwie. Wszystko musi zaczynać od nowa. Jest to kara, ale jednocześnie oczyszczenie, swego rodzaju katharsis . Ten epizod ma na celu uwolnić Jima oraz nas, czyli czytelników, od uczuć litości i współczucia, jakie przez cały czas czytania powieści doznajemy.

Na Patusanie staje przed ostatnim wyborem. Jednak tym razem postępuje słusznie. Postanawia pójść do Doramina, przyznać się do błędu i stawić czoło śmierci. Jim przyjmuje odpowiedzialność za swoje czyny i nie obawia się konsekwencji swojego postępowania. Taka decyzja jest godna prawdziwego marynarza. Postąpił z honorem i uczciwie, a mimo to spotkała go śmierć.



Przytoczone wyżej dzieła bardzo dokładnie obrazują nam niepewność ludzi przełomu wieków. Nadzieję, a jednocześnie strach przed tym co nieznane i nieprzewidywalne (nowym stuleciem) pisarze umieścili na kartach swych powieści stawiając bohaterów przed ciężkimi życiowymi wyborami, z których każdy był zły, prowadził do klęski. W ten sposób pisarze chcieli nam uświadomić swoje zagubienie i niemożność przewidzenia tego co nastąpi i odpowiedniego przygotowani się do nadchodzących czasów.


Dodaj nową pracę...

Layout: Keithar


© 2005-2014 Streszczenia.org - Redakcja nie odpowiada za treść komentarzy i nadsyłanych prac oraz za ew. błędy w nich zawarte. Osoba która przesyła pracę w celu jej publikacji, gwarantuje że jest autorem pracy i ma do niej wszelkie prawa autorskie.

Streszczenia i opracowania lektur szkolnych, młoda polska, angielski, oświecenie, współczesność, XX lecie biografie, romantyzm, pozytywizm, barok, charakterystyki, testy, sciaga, ściąga




GotLink.pl

Jeśli chciałbyś(aś), aby Twój link znalazł się w tym miejscu, zajrzyj do działu Reklama.